0 Produktów
0 Produktów Twój koszyk

Nie masz produktów w koszyku.

-5%

A jednak coraz silniej wierzę

50.00 zł

47.50 zł

Wysyłka w środę, 23.06.2021. Zobacz czasy dostawy.

Witold Kolski nie należy do ważnych postaci w dziejach Polski. Nie jest też postacią kluczową dla komunizmu w krajowej czy międzynarodowej odmianie. Jego biografia odzwierciedla jednak wiele ważnych spraw związanych z komunizmem jako formacją kulturową. Bez wątpienia jed¬ną z najważniejszych dla zrozumienia XX wieku. To historia zasymilo¬wanego żydowskiego chłopca z Łodzi (rocznik 1902) - syna nauczycielki i drobnego kupca - który stykając się za pośrednictwem przyjaciół z ideą rewolucji, jej właśnie i jej wielkim obietnicom podporządkuje swe życie. Przystępując do nielegalnej partii, stał się szybko jej zawodowym funk¬cjonariuszem, stopniowo zyskiwał autorytet i zaufanie kierownictwa organizacji, w końcu sam został jednym z najważniejszych krajowych pracowników aparatu Komunistycznej Partii Polski (1918-1938). Prze¬mawiały za nim: talent pisarski i organizacyjny, samodyscyplina, ale też niezłomność, dla której najważniejszym sprawdzianem były lata więzień. O jego wyniesieniu zdecydowało jednak przede wszystkim niezachwiane przekonanie w sens i zwycięstwo idei. Kolskiego można bowiem określić jako człowieka jednej wiary, co czyniło go bezwzględnym zarówno wo¬bec innych (przeciwników politycznych), jak też wobec siebie oraz swo¬ich przyjaciół i bliskich. W pełni da to o sobie znać w latach drugiej wojny światowej. To jednocześnie człowiek z "urwanym" życiorysem, nie w peł¬ni dopełnionym, kończącym się nagle, w chwili, kiedy miał się zacząć kolejny rozdział jego politycznej kariery. W przewidywaniach Kolskiego najważniejszy - i takim się dla wielu polskich komunistów rzeczywiście okazał. Druga wojna światowa i układ sił, które w jej trakcie powstały, dały im władzę na blisko pół wieku. Kolski, zmarły lub zamordowany w 1943 roku, mógł się stać w Polsce powojennej jedną z ikon nowego ładu, paradoksalnie jednak został odrzucony. Bo był nazbyt "osobny" w swym niezdecydowaniu - czy być "świętym Franciszkiem partii", czy "małym Savonarolą".
  1. Napisz pierwszą recenzję

Napisz recenzję